5 lat LUI

6 kwietnia 2016 - tego dnia założyłam działalność gospodarczą. Pracowałam na etacie w korporacji robiąc excele dla zarządu, a w czasie wolnym (nie wiem jakim cudem) szyłam dresy. Było tego tak dużo, że przez 3,5 miesiąca nie miałam dnia wolnego od pracy. Ale zanim ruszyła lawina zleceń na unikatowe dresy i pojawiły się pierwsze zlecenia spoza rodziny, zdecydowałam, że chcę to moje szycie zgłosić, bo taka już jestem i lubię oficjalnie - powstała firma Lui. Przez 2 lata szyłam t-shirty, bluzy, sukienki dla dorosłych i dla dzieci. Każdy projekt powstawał indywidualnie, bo każdy klient sam projektował swój dres. 

W lutym 2018 bardzo spontanicznie zgłosiłam się jako wystawca na targi Veganmania w Lublinie. W dniu zgłoszenia nie miałam towaru, ale wiedziałam, że chcę się wystawić z plecakami, torbami i pokrowcami na maty. Targi miały się odbyć w kwietniu, więc miałam jakieś 1,5 miesiąca żeby się zatowarować:) Nadal pracowałam na etacie w korporacji i do tego co 2 tygodnie jeździłam na pełny weekend do Katowic, gdzie studiowałam jogę. Dzisiaj nie wiem skąd miałam wtedy tyle siły i odwagi, żeby uszyć kilkadziesiąt sztuk i zupełnie nikomu nieznana wystawić się na targach. Ale okazało się to sukcesem - sprzedałam prawie wszystko i usłyszałam dużo ciepłych i wspierających słów. Dostałam nawet 2 propozycje współpracy. Veganmania była dla mnie mocnym kopniakiem do działania dalej i 2 dni później zaczęły się prace nad sklepem www, gdzie miałam sprzedawać torby, plecaki i pokrowce. Znowu mega intensywny czas, bo miałam 1,5 miesiąca do kolejnych targów. Udało się !! Na jesieni kolejne targi w Krakowie, Warszawie a potem zimą w Katowicach. W międzyczasie do szytego asortymentu dołączyły nerki, z których jestem bardzo dumna, a jesienią 2018 zaczęłam prowadzić zajęcia jogi. Nadal pracowałam w korporacji i kontynuowałam naukę dla nauczycieli jogi. 
Dziś - 5 lat później:
 - nie szyję już dresów
 - mam sklep, w którym możecie kupić nerki, pokrowce na maty, plecaki i torby
 -  nie pracuję na etacie dzięki czemu mogłam przekierować siły i mocniej zaangażować się w jogową część mojej firmy
 - prowadzę sesje jogi stacjonarne w Łukowie i okolicach, sesje jogi online dla tych, którzy są daleko lub wolą robić jogę z domu, uczę jogi 3 grupy dzieci w przedszkolu, a w soboty robię jogę online dla dzieci, które chodzą już do szkoły
 - organizuję Kobiece Weekendy z jogą w pięknych miejscach 
Ostatnie 5 lat to był czas ogromnej transformacji mojego życia. Z kontrolera finansowego, który nie wyobrażał sobie życia poza bezpiecznym etatem, przeszłam na bycie szefem sama dla siebie i zarabianie na szyciu i jodze.
Zmieniłam też miejsce zamieszkania i z Lublina wróciłam do miasta, skąd wyprowadziłam się 19 lat wcześniej na studia. Czasem nie jest łatwo, czasem brak motywacji, czasem brak możliwości realizowania biznesowych planów (bo korona), ale jak dziś patrzę na ostatnie 5 lat to jestem pod wrażeniem jak dużo zmieniłam, i że umiałam szukać siebie i zostawić to, co nie było już dla mnie dobre. 
A to wszystko dzięki wsparciu najbliższych mi kobiet - sióstr i przyjaciółek, które we mnie wierzyły i wspierały przy każdej trudnej dla mnie decyzji - love You Grils.

Komentarze

Zostaw komentarz